poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 1

Dziś wybrałam się na koncert One Direction . Nie chciałam zostawiać mojej mamy samej , gdyż ma problem z sercem , ale ona nalegała , gdyż wiedziała ile czekałam na ten koncert . Wiedziała jak mi zależy na tym , by spotkać moich idoli . Wygrałam 2 bilety M&G . Zabrałam ze sobą Nicole . Ubrałam się w to :

Nicole :

Po 1 godzinie przebierania się , ubierania się , byłyśmy gotowe . Wzięłam ze sobą paczkę papierosów . To mój nieograniczony nałóg . Zapaliłam jednego . Zadzwoniłam po taxi . Po 3 minutach czekała pod moim domem . Były jeszcze 3 godziny do koncertu , ale jak coś pójdzie nie tak to mamy wtedy dużo czasu . Na wszelki wypadek wzięłam to :

Zawsze biorę jakieś ubrania na przebranie . Po 10 minutach byłyśmy na miejscu . Wzięłam za rękę Nicole , która nie wiedziała co ze sobą zrobić . Usiadłyśmy na naszych miejscach . Było pusto , więc zapaliłam . Siedziałam tak , aż nie podszedł do mnie ochroniarz i nie powiedział :
-Jak chce pani palić to proszę poza tym miejscem .
-Dobrze , już wychodzę .
Ale ja nienawidzę tych ludzi , co przeszkadza im to co inne osoby lubią . Usiadłam na ławce . Paliłam jeszcze 5 minut . Po tym czasie wróciłam do Nicole . Siedziała i cały czas coś pisała w swoim notesie . Po 2 godzinach , nudy i mulenia się , zobaczyłam 5-tkę chłopaków z One Direction . Nikogo jeszcze nie było . Tylko ja i Nicole siedziałyśmy na miejscach . Nałożyłam nogę na nogę i tak siedziałam . Nagle zobaczyłam jak Louis bierze mikrofon do ręki i zaczyna śpiewać operowo . Gdy skończył , pozostali aż tarzali się ze śmiechu . Na mojej twarzy pojawił się chwilowy uśmiech , ale nie na długo , bo zadzwonił mój telefon .
-Słucham ??
-Hej córcia .
-Hej mamuś , co tam ??
-Wszystko jest okey .
-A brałaś leki ?/
-Tak , brałam .
-To odpoczywaj.
-A ty się dobrze baw .
-No kocham cię .
-Ja ciebie też .
Wtedy się uśmiechnęłam . Rozłączyłam się . Po moim policzku spłynęła łza szczęścia .
-Kochana , nie płacz . A tak wgl czemu płaczesz ??
-Pewnie ostatni raz słyszę od niej ,,Ja ciebie też''
-Juliette , nie martw się .
Wtedy zaczęłam płakać . Nie mogłam wytrzymać .
-Przepraszam , muszę iść się przewietrzyć .
Po tych słowach wzięłam już trzeciego z kolei papierosa .
-Jaka ja głupia , po co tu przyjechałam . Moja matka zaraz może umrzeć , a ja jestem na koncercie .
Po chwili wróciłam . Nicole znów coś bazgrała w notesie .
-Wiesz gdzie jest toaleta ?? - zapytałam .
-Nie mam bladego pojęcia - odparła .
-Kur** teraz kogo mam spytać ?? Przecież nie spytam się gwiazd - powiedziałam .
-Ale musisz - odparła .
-Kur** mać - podniosłam głos .
-Co się stało ?? - zapytał przez mikrofon Harry .
-Nic - odparłam .
-Widać , że tak - powiedział Niall .
-Coś się stało , ale nie chcę mówić - odrzekłam i wyszłam .
Czasami mogę wypalić 3 paczki papierosów w 1 dzień . Po 10 minutach wróciłam . Teraz Nicole zniknęła .
-Gdzie ona kur** może być ?? - zapytałam sama siebie .
Zadzwoniłam do niej , ale nie odebrała .
-Kur** mać , już się wkur**am powoli - odparłam .
Zaczęłam jej szukać . Nigdzie jej nie było . Usłyszałam dzwonek :
-Gdzie ty kur** jesteś ?!!?
-Nie denerwuj się , zaraz wrócę .
-Mam taką nadzieję .
Po chwili rozłączyła się . Siedziałam tak z 5 minut . Poczułam jak ktoś kładzie ręce na moich ramionach . Odwróciłam się i zobaczyłam Nicole .
-Boże , jak się wystraszyłam - powiedziałam i podeszłam do niej i mocno przytuliłam .
Zaczęłam szlochać .
-Szukałam toalety .
-To gdzie jest , bo rozmazał mi się makijaż - powiedziałam .
-Chodź za mną - odparła , a ja podążyłam za nią .
Przeszłyśmy obok sceny . Zobaczyłam tam 5-tkę chłopaków . Uśmiechnęłam się i odwróciłam wzrok . Po chwili byłyśmy przy toalecie . Po chwili miałam poprawiony makijaż . Gdy wyszłam z klozetu , Nicole znów zniknęła .
-Kur** mać , co ona cały czas znika ?? - zapytałam .
Wróciłam tą samą drogą co przyszłam . Nicole siedziała na naszym miejscu . Podbiegłam do niej i zaczęłam :
-Nie strasz mnie .
-Sorka .
-Nie rób mi tak , bo wiesz , że mam mocne nerwy , ale o ciebie zawsze się boje . Pamiętaj nie jestem łatwa , ale mam też słabości .
-Dobrze , jak coś napiszę ci sms'a , jak mam zniknąć .
-I to rozumiem ,
Po 30 minutach rozpoczął się koncert . Bawiłam się dobrze . Siedziałam z Nicole w 4 rzędzie . Nagle mój telefon zawibrował , a sms był takiej treści :
Bardzo nam przykro , ale Martina Mils o godzinie 21:15 , 
umarła , powód :
-Problem z sercem . 
Jej serce przestało bić . 
Przykro nam .
Co ???? Moja mama umarła ??
-Ja ... ja muszę wyjść .
Od razu wyjęłam papierosa i zaczęłam przechodzić do wyjścia .



                                                                        ***Liam***
Zobaczyłem jak ta dziewczyna , która płakała i nie chciała nam nic powiedzieć , wychodzi . Chyba coś się stało . Gdy skończyliśmy śpiewać , ogłosiliśmy przerwę . Pędem pobiegliśmy za kulisy , a później wyszliśmy tylnym wyjściem .



                                                                   ***Juliette***
Gdy skończyłam palić papierosa , zaczęłam kopać rzeczy , które stanęły mi na drodze .
-Kur** , nie , to nie prawda !!
Wzięłam następnego papierosa . Zaczęłam płakać . Usiadłam pod drzewem . Płakałam i płakałam .
-Jestem głupia , kur** mać !!
-Mogłam się nią zająć , a ja poszłam na koncert - obwiniałam siebie , ale było za późno .
Wstałam i zaczęłam iść . Nie wiem gdzie . Zaczęłam iść w stronę mostu . Zatrzymałam się na chwilę , by napisać sms'a do Nicole :
Kocham cię , jak siostrę , kochałam , kocham i będę kochać .
To ostatni mój sms w życiu . 
Żegnaj kochana . 
Wysłany . Podeszłam do mostu . Wyszłam za barierkę . Trzymałam się jej . Usiadłam na murku , który jest jakby tą barierką .
-Może skoczę .
-Nie mam po co żyć , jestem tylko kur*ą . Ojciec - samobójstwo , siostra - tabletki , brat - sen , a matka - serce . Ja - samobójstwo .
Po moich policzkach spłynęły łzy . Położyłam torbę . Wstałam . Chciałam skoczyć , ale poczułam jak ktoś trzyma mnie w talii . Zabrał mnie za barierkę . Skuliłam się i zaczęłam płakać .
-Nie mam dla kogo żyć , jestem skończoną kur*ą .
-Nie .
-Proszę żebyś mnie zostawił , bo chcę skoczyć - cały czas płakałam i miałam zamknięte oczy .

-Nie zostawimy cię - odparł .
-Ale musicie - powiedziałam .
Zdjęłam jego ręce ze mnie i wzięłam papierosa .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz