
I go :
Skądś ich znam . Wiem , Jezus , czy tylko mi trafia się takie nie szczęście ?? Stali pod ścianą . Gadali , paląc papierosy . Nienawidzę takich dni . Chyba przestanę nosić prześwitujące bluzki .
Gdy przechodziłam obok nich , czułam jak zżerają mnie wzrokiem .
-A gdzie się tak śpieszysz ?? - nagle pojawili się przede mną .
-A co was to interesuje ?? - zapytałam z kpiną .
-Bardzo .
-Sory wielkie , ale muszę iść - odparłam i wyminęłam ich .
Poczułam mocne szarpnięcie za nadgarstek .
-To idziesz z nami - uśmiechnął się blondyn .
Max , bo tak ma na imię szatyn , złapał mnie za rękę i zaczął kierować w stronę samochodu .
-Błagam zostawcie mnie - zaczęłam płakać .
Usadowił mnie na siedzeniu .
-Ale my nic ci nie chcemy zrobić .
Od razu się uspokoiłam .
-I tak lepiej - sam się uśmiechnął .
Zamknął drzwi i sam usiadł na miejscu pasażera . Jechaliśmy z 30 minut .
-Ile będziemy jechać ???
-Zaraz dojedziemy - powiedział Ross .
-A gdzie jedziemy ???
-Za dużo pytań zadajesz .
Uciszyłam się . Po chwili byliśmy pod dużą willą .
-Kogo to ???
-Nasze i znajomych - odrzekł Max .
Wysiedliśmy . Od razu usłyszałam krzyki i głośną muzykę . Złapałam za rękę Maxa , któremu to pasowało . Weszliśmy do środka . Dom wyglądał jakby przeszło tornado .
-Wypierdalać stąd !! - krzyknął Lynch .
Wszyscy goście wyszli . Na kanapie siedziała piątka chłopaków .
-Co tak szyb.... - kolorowo włosy nie dokończył , gdy wstając z kanapy zobaczył mnie .
-Skąd wy wzięliście taką dziwkę ???
-Skąd wy wzięliście tego smerfa ??? - zapytałam .
-Ten smerf nazywa się Michael , a ta dziwka nazywa się Avery - powiedział Max, a po chwili dostał sójkę w bok .
-Auć , za co to ???
-To ty jesteś dziwką , a teraz mów po co mnie tutaj przywieźliście - odparłam .
Na kanapie siedział Ashton .

Michael :
Calum :

I mój ulubieniec , Luke :
Podeszłam do każdego i dałam po buziaku w policzek .
-Ashton - wszyscy spojrzeli na chłopaka .
-A więc mamy dla ciebie propozycję , nie do odrzucenia .
-Jaką ??
-Będziesz naszą pułapką na inny gang .
-Czyli , co mam robić ??
-Rozkochiwać ich w sobie , a my resztą się zajmiemy - odparł Michael .
-Smerf , cicho .
-Ile ?? - zapytałam .
-Po 10 tysięcy za każdego .
-Okey , wchodzę w to .
-Grzeczna dziewczyna - powiedział Luke , objął mnie w pasie i posadził na swoich kolanach .
Odwróciłam się do niego głowę , a ten mnie pocałował . Zaczęłam go bardziej całować . Nasze usta znalazły wspólny język , dosłownie . Zapomniałam wam powiedzieć , że gdy mój chłopak , Diego , wyjeżdża .... po prostu mam z nim romans . Tak , on wie , że mam chłopaka i ,,zgodził'' się być moim kochankiem .
-Stęskniłem się .
-Ja też .
Pocałowałam przelotnie jego usta . Odwrócił mnie do siebie przodem . Zaczęłam lekko , niewyraźne ocierać się o jego krocze . Chłopacy usiedli na podłodze i zaczęli grać na Xbox'ie . Przekręciłam głowę w ich stronę . Znów powróciłam głowę w stronę Luke'a . Uśmiechnęłam się zadziornie . Mocno i brutalnie otarłam się o jego krocze . Wydał z siebie głośnie jęknięcie . Chłopacy do nas się odwrócili :
-Uprawiacie seks przy nas ?? - zapytał smerf .
-Ale to ona - jęknął z zamkniętymi oczami , z leżącą głową na oparciu kanapy .
-Ale to nie moja wina , że jesteś niewyżyty seksualnie - uśmiechnęłam się .
-Wiesz , co ? - zapytał .
-Nieee - odparłam , przeciągając .
-Przez ciebie dostałem orgazmu - wyszeptał mi do ucha .
-Fuuuj ..... i ja jeszcze na tobie siedzę - podskoczyłam i zeszłam z niego .
-To nie moja wina , że jesteś sprawna w tych rzeczach i wiesz , co odpowiada mojemu ku... - nie dokończył , bo uderzyłam go w ramię .
-Możecie mnie odwieźć ?? - zapytałam .
-Jasne - powiedział Ashton .
-To ja cię zawiozę - dokończył Luke .
-Okey .